Opisywanie, przeżywanie

Opisywanie, przeżywanie Wszystko co przeżywałem, co opisywałem, co znosiłem, co widzialem, z czym walczyłem, z czym nie dawałem rady. Wszystko to wróci, i to ze zdwojoną siłą... Kurwa! Jak tylko o tym pomyślę... Ah, jak ja to widzę - kolejne, nudne i nic dla mnie niezrozumiałe lekcje z moim kochanym (A jak!) wychowawcą - pANEM Siudym. Już widzę, jak idę na warsztaty, jak odbywam myślowy powrót do domowej arkadii na lekcji polskiego, instalacji (AAA!), czy chociażby matematyce. Nie wspomnę o pewnym bardzo rozwijającym przedmiocie, który skazuje nas na wydawania takich cięzkich zapachów na lekcjach, że skunksy przy tym to perfuma, nie będę pisał nic, o pielgrzymkach na salę gimastyczną, nie wypowiadam się nic, o tym, jakie miłe dla ciała i duszy ćwiczenia tam wykonujemy (połączenie Jogi ze sprintem), i nie będę pisał nic, o naszym ukochanym trenerze piłki nożnej, który grę w takową na lekcjach WF uważa za coś co nigdy nie może stać się faktem. Ten jego wąsik, którego hoduje od wielu lat. A propo - na takie wąsiki przywykłem mówić "Drapki"... jeżeli ktoś nie wie, dlaczego, zalecam zamknąć mój pamiętnik i poczekać aż jego wyobraźnia i zmysły odpowiedzialne za kojarzenie faktów nieco się rozwiną... nieważne.

Nerwy w życiu .

 
Stomatolog Wrocław apap